15 października 2021

Beata Dyko

Judyt Wojująca

Wybieraj życie…

Za każdym razem, gdy na świat przychodzi dziecko, świat jest tworzony na nowo” Jostein Gaarden

Ostatnio czytałam książkę Brygidy Grysiak „Wybrałam życie”. Jakiś czas temu kupiłam tę książkę i po przeczytaniu doszłam do wniosku, że napiszę kilka słów o sprawach poruszonych w tej pozycji książkowej. Z pewnością są to sprawy, które dają do myślenia. Nie ukrywam, że jak wzięłam ją do ręki to moje nastawienie było, że będzie to książka o tym, jak poszczególne bohaterki wybrały życie swoich dzieci i nie dokonały aborcji. Jak bardzo uprościłam to, co miałam w ręku przekonałam się już po pierwszych stronach książki. Okazało się, że historie tych kobiet, słusznie nazwanych przez autorkę „Matkami wszechmogącymi” to historie osób, które miały bardzo trudne historie życia. Praktycznie każda z nich była kobietą doświadczoną przez życie w sposób bardzo tragiczny i bolesny. „Krystyna zaniosła swoją córeczkę do „Okna życia”. Wiedziała, że samą miłością nie wykarmi pięciorga dzieci. Ale nie mogła znieść myśli, że jej mała Ania nie będzie znała swojej prawdziwej rodziny. Daria była prostytutką. Nie wie, który klient jest ojcem jej córki. Przypadkową ciążę miały rozwiązać tabletki wczesnoporonne. Nie zadziałały. Daria została matką. Kiedy Jola była w ciąży, lekarze powiedzieli, że jej córka umrze wkrótce po porodzie. Mimo to postanowiła, że dziecko przyjdzie na świat. Czy żałuje, że nie przerwała ciąży? „Żałuję tylko jednego. Że nie modliłam się o cud”. (cyt.z okładki książki)Przyznam się, że wielokrotnie ściskało mnie w gardle z powodu tragedii, jakie przeżyły te matki. Jak trudnych musiały dokonywać wyborów. Ile w tych historiach jest cierpienia, bólu, przemocy tej fizycznej, ale też psychicznej. Jak wiele łez…to trzeba przeczytać by zrozumieć jedno: zbyt łatwo osądzamy drugiego człowieka.

Nie osądzaj nikogo, dopóki nie staniesz przy jego kowadle i nie popracujesz jego młotem” (Rick

Riordan) To bardzo mądre słowa. Bardzo często osądzamy innych, nie znając ich historii, które najczęściej mają ogromny wpływ na całe życie. Bardzo często stawiamy się w roli sędziów. A ja pytam: Kim my jesteśmy by osądzać drugiego człowieka i jego wybory? Nikt nam nie dał takiego prawa. Często zapominamy się i tak naprawdę chcemy na siłę zmieniać świat, bo wydaje się nam, że mamy jedyny patent na zbawienie czy ulepszenie świata a przecież jeśli chcesz „zmieniać świat musisz zacząć od siebie”. To są bardzo ważne słowa. Tak naprawdę historie tych kobiet pokazały też mi, że jak się chce to można mieć wielki wpływ na zmianę swojego życia. Pytanie tylko: CZY JA CHCĘ? Chcę zaryzykować i zmienić życie? Czy naprawdę trzeba nam, tak jak jednej z bohaterek: „… spaść głęboko na dół, żeby zacząć się odbijać. Ja się odbiłam. I dziś wiem, że można[…]”. Może i trzeba, żebyśmy się obudzili, żebyśmy potrafili wstać i nie tylko poukładali swoje własne życie, ale też tak jak ta matka pomagali innym, którzy są w podobnej sytuacji jak nasza: Jestem im potrzebna, bo ja sama przeszłam przez piekło. Mogę im mówić, że z takiego piekła też da się wyjść. Trzeba tylko bardzo chcieć i bardzo się starać. Zawsze jest jakieś wyjście”. (str.25-26)
Tak skojarzyło mi się to też po części z moim charyzmatem: czyli dowartościowanie osoby cierpiącej i jego cierpienia. W myśl tego, czym żyję od lat: ten zrozumie drugiego cierpiącego, kto sam cierpiał. Św. Teresa z Avila tak mówiła: „Łatwo jest pisać piękne rzeczy o cierpieniu, ale pisanie to nic, nic! Trzeba cierpienia zaznać, aby zrozumieć!” Bohaterki tej książki doznały wiele cierpienia w życiu. Każda z nich zdecydowała urodzić dziecko. Niektóre będąc świadome tego, że po porodzie oddadzą dzieci do adopcji, ale decydując się na to, tylko dlatego,by ich dzieci miały lepiej. Inne ze świadomością, że ich dzieci są chore i mogą umrzeć po porodzie pomimo wszystko decydują się na ten krok, aby dzieci ujrzały światło dzienne. Dają im życie od początku aż do końca. Dlatego autorka nazywa ich „Matkami wszechmogącymi”.

W zakończeniu książki Brygida Grysiak podsumowuje te historie 3 słowami:

Miłość – ponieważ bohaterki tej książki powiedziały „tak” na życie, pomimo i wbrew wszystkim trudnościom. „Z miłości, która jest silniejsza niż strach, bieda i ból rozstania. Iza, Zofia i Małgorzata oddały swoje dzieci do adopcji i cierpią. Bo chciałaby mieć je przy sobie. Jak mówią, wszystko, co mogły zrobić, to pozwolić im żyć”. (str.172) 

Odpowiedzialność – „każda z tych kobiet wzięła odpowiedzialność, za dziecko, które nosiła w sobie. Nieplanowane, czasem niechciane, czasami chore. Wzięła odpowiedzialność z miłości. Ula, Katarzyna czy Iza mówią, że dziecko na świat się nie prosiło i dlatego, kiedy już je na świat zaprosimy, to nie wolno nam go zabijać.”(j.w)

Godność – „jak mówi Agnieszka godność przywróciły jej córki.”

Autorka podsumowując pisze, że od każdej z tych bohaterek nauczyła się, że zawsze jest wyjście z sytuacji. Niech słowa jednej z kobiet pokażą to, co pozwoli być może innym osobom, w podejmowaniu tego typu decyzji:

Kiedy rodzisz dziecko, ono jest z ciebie. To tak, jakby ktoś wyjął kawałek twojego serca i powiedział: Zaopiekuj się nim” (str.17)

Zachęcam nie tylko do refleksji nad moimi słowami, ale też do lektury tej książki, bo ukazuje ona nie tylko jak wielką wartość ma życie ludzkie, ale też to, co bardzo często jest przed nami zakryte lub nie chcemy tego widzieć: tragedii ludzkich doprowadzających drugiego człowieka do bardzo trudnych decyzji.

 No i proszę Was słowami znanego wszystkim, nieżyjącego już ks. Jana Kaczkowskiego: „Nie rozliczajmy innych. Rozliczajmy siebie”. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *