Znam Księdza Kubę od chyba 7 lat. Poznałam go osobiście jak byłam wraz z jednym księdzem i współsiostrą na parafii we Wrocławiu, by w niedzielę podzielić się z parafianami charyzmatem Bł. Luigiego Novarese. Ksiądz, który z nami jechał powiedział mi w samochodzie, u bram parafii, że dziś poznam osobiście księdza-rapera, którego tak lubię słuchać. Bardzo się cieszyłam. No i przyszedł do Kościoła skromny ksiądz, który szedł w stronę konfesjonału, aby ludzi spowiadać. Później poznaliśmy się w zakrystii i w wolnych chwilach mogliśmy porozmawiać. Pamiętam, że ujęło mnie w nim właśnie to, że był zwyczajnym, Bożym kapłanem. Nie gwiazdą. Wtedy służył w szpitalu jako kapelan i podzielił się ze mną tym, czego tam doświadczał i co to dla niego znaczyło. 

Po jakimś czasie zbliżał się turnus rehabilitacyjny „młodzieżowy” w lipcu i zamarzyło mi się, by właśnie jego zaprosić jako gościa specjalnego dla młodzieży. Zadzwoniłam do niego i powiedziałam mu, jaka jest sprawa i bez żadnego „ale” zgodził się. Oczywiście dodałam, że to młodzież z niepełnosprawnością, że tłumów nie będzie i zapytałam, ile nas to będzie kosztowało, bo przecież wiadomo, że trzeba zapłacić. Jakież było moje zdziwienie, kiedy usłyszałam od niego, że daj spokój. Po prostu przyjadę i wezmę z sobą jeszcze jednego rapera. I tak się stało. Ks. Kuba przyjechał, dał koncert, młodzież była przeszczęśliwa a Dominik to już był extra szczęśliwy. Pamiętam, jak ks.Kuba zaprosił go na scenę, jego, na wózku, mającego problem z wymową do wspólnego rapowania.

Obawialiśmy się, że osoby starsze będące wtedy na turnusie nie będą zachwycone tym koncertem a to one pierwsze włączyły się do wspólnego rapowania i bardzo dobrze się bawiły. 

Przez następne lata oczywiście śledziłam co się dzieje w życiu ks.Kuby. Tak minęło kilka lat i 2 lata temu zaprosiłam go ponownie na turnus młodzieżowy, w lipcu. Wszakże wydał nowe płyty więc i nowy materiał do koncertu był. Bardzo się cieszyłam na to spotkanie po latach, bo chciałam z nim też porozmawiać, posłuchać co u niego, a wiele się wtedy działo w jego życiu osobistym -zdrowotnym.

Oczywiście był jak co roku Dominik, który z Kubą prześpiewał wszystkie piosenki. Na koniec podziękował Kubie za tą możliwość i powiedział, że to dzięki jego pierwszym kawałkom, dzięki temu, że później po raz pierwszy go spotkał w Głogowie, dzięki świadectwie ks. Kuby on jest wierzącym. Dla ks.Kuby wiele znaczyły te słowa. Później jak usiedliśmy sobie do herbaty, aby chwilę porozmawiać to ks.Kuba powiedział, że właśnie dla takich chwil warto tworzyć kolejne piosenki. Był bardzo zbudowany tym, że Dominik znał na pamięć WSZYSTKIE jego piosenki.

Dlaczego wzięło mnie na wspominki? A no dlatego, że dostałam książkę od ks.Kuby „Raper w sutannie”. Jest to wywiad – rzeka, który przeprowadził z ks.Kubą, Maciej Rajfur. 

Przeczytałam ją w dwa dni. No i co tam znalazłam? Przede wszystkim Kapłana, który swoją muzykę i rap wykorzystuje do ewangelizacji – zwłaszcza osób młodych. Zresztą książka jest zadedykowana młodym, ale tak szczerze powiedziawszy uważam, że powinien przeczytać ją każdy. Przede wszystkim, dlatego, aby bardziej poznać Księdza rapera i aby przestać go szufladkować. Po drugie by zobaczyć, że dla niego najważniejsze jest kapłaństwo. Przypominam sobie, że jak zapraszałam go na koncert to usłyszałam: „Słuchaj, ale mogę być u Was dopiero o 20.30, bo wcześniej odprawiam Mszę Św.” To właśnie możemy odnaleźć w tej książce. Ja sama utwierdziłam się w tym, że Kuba się zmienił tzn., dojrzał, ale nie zatracił tego, co najcenniejsze: swojej relacji z Bogiem i nie zapomina ani na chwilę kim jest.

Wiele pytań tyczyło się rapu, jego początku w życiu ks.Kuby. Możemy przeczytać o tym jak stracił brata, czym dla niego było to trudne doświadczenie, czego go ono nauczyło. To, co jest warte podkreślenia to, że w tej książce nie znajdziemy gotowych recept na wiele nurtujących nas spraw, problemów, ale z pewnością odnajdziemy kierunek, w którym powinniśmy iść, aby je przezwyciężyć i osobę, do której zawsze powinniśmy się zwracać: Boga. Na końcu książki znajdziemy tzw. BONUS, w którym znajdują się pytania, które zadali mu inni: młodzież, księża, raperzy, dorośli itp. Znalazło się tam też pytanie ode mnie.

Może nie jestem już „młoda”, ale odpowiedzi ks.Kuby dały mi do myślenia a jednocześnie pokazały, że idę dobrą drogą i że mamy bardzo, bardzo podobne podejście do wielu spraw. A wiecie, dlaczego tak się dzieje? Bo wierzymy, bo staramy się mieć bliskie relacje z Panem Bogiem, a jak się ma bliską relację z Bogiem to potrafi się patrzeć na świat oczyma Boga.

Dziękuję Kuba za ten wywiad…, bo jestem pewna, że pomoże on wielu młodym osobom odnaleźć drogę życia, odnaleźć powołanie, odnaleźć drogę do Boga. Jestem też pewna tego, że wiele osób dorosłych, bez względu na stan odnajdzie w niej swoisty rachunek sumienia i po przeczytaniu tej książki będzie musiało zadać sobie kilka pytań o swoje życie duchowe, o swoją relację z Bogiem, o swoje relacje w rodzinie itd.

Jeśli ktoś miałby chęć zamówić książkę to jest ona dostępna na stronie Ks. Kuby:

https://kskubabartczak.pl/produkt/raper-w-sutannie/

A poniżej zamieszczam utwór promujący książkę: