15 października 2021

Beata Dyko

Judyt Wojująca

Przygotowanie do śmierci – akceptacją nieuniknionych rzeczy

Bardzo często wracam do książki „Oscar i Pani Róża” Eric Schmitt, która ukazuje nam, jak pomagać w momencie śmierci, jak przygotowywać do śmierci, w chorobie – w jaki sposób pomagać drugiemu w zaakceptowaniu pewnych nieuniknionych rzeczy. Czego nie należy robić a co powinno się robić.Historia chłopca o imieniu Oskar pokazuje nam drogę dojrzewania do śmierci. Z jednej strony jest ona przez wielkie cierpienie, ale także przez radość, łzy szczęścia i życzliwe mu osoby.Oskar otwarcie mówi o tym, co czuje, co widzi i dlatego też bardzo często cierpi z tego powodu. Jest mały, nie rozumie wielu spraw, sytuacji a nikt nie chce mu tego wytłumaczyć. Postawa doktora, o której wspomina na samym początku jest bardzo częsta w dzisiejszych czasach. Uświadamia mi to, że takie dziecko odczuwa, widzi i czuje się źle z sytuacją, która go przerasta; domyśla się prawdy, ale na wszelkie pytania słyszy albo wykręty, albo zapada głucha cisza. Nikt nie chce z nim rozmawiać o tym, że umiera a on wyobraża sobie rzeczy, które jeszcze bardziej sprawiają mu ból. Nie ma jasności. Jednak ludzie nie rozmawiają z nim o śmierci, bo sami się boją i nie umieją na ten temat rozmawiać.Dobrze, że jest ktoś taki, jak wolontariuszka ciocia Róża.

Dzięki swojemu „darowi”, pomaga Oskarowi przejść przez to doświadczenie, proponując drogę 12 dni. Każdy dzień to dziesięć lat. Dzięki tej metodzie terapeutycznej chłopiec ma możliwość wzrastania, dojrzewania, dotykania rzeczy, których w rzeczywistości nigdy nie zazna, a które pomagają mu nie myśleć tylko i wyłącznie o śmierci.Róża „wpada” na pomysł pisania listu do Pana Boga. Chłopiec ma styczność z Bogiem, którego nigdy nie znał. Ona mu Go pokazuje. Uczy go zaufania do Niego. Pięknym momentem jest ten, w którym idą razem do kaplicy, bo Pani Róża chce mu pokazać miejsce, gdzie mieszka Bóg i Oskar widzi Jezusa Ukrzyżowanego. Pierwszą reakcją Oskara jest bunt, jak to Bóg cierpi, a także na to, że jest brzydki. 

„Kompletnie zbaraniałem, kiedy zobaczyłem Twój posąg, stan, w jakim się znajdujesz, przykuty do krzyża., prawie goły, wychudzony, z ranami na ciele, twarzą, po której spływa krew od cierni i głową ledwie trzymającą się na szyi. Pomyślałem o sobie. I zezłościłem się. Gdybym był Bogiem, jak Ty, na pewno nie dałbym się tak załatwić.- Zastanów się, Oskarze. Który z nich wydaje ci się bliższy? Bóg, który nic nie czuje, czy Bóg, który cierpi?- Ten, który cierpi, oczywiście. Ale gdybym był nim, gdybym był Bogiem, gdybym miał takie możliwości jak on, uniknąłbym cierpienia.- Nikt nie może uniknąć cierpienia. Ani Bóg, ani ty. Ani twoi rodzice, ani ja„.

Myślę, że to jest piękne. Nie każdy umie w ten sposób tłumaczyć dziecku i w ogóle ludziom rzeczy, sprawy dotyczące cierpienia. Czytając tę książkę możemy również dowiedzieć się czegoś więcej o postawie rodziców, zwłaszcza w sytuacji, kiedy dziecko jest śmiertelnie chore. Nie potrafią pogodzić się z tym, że ich dziecko umiera. Nie są w stanie rozmawiać z nim o tym, bo dla nich największą tragedią jest jego utrata. Oskar  tego nie rozumie. Myśli, że są tchórzami, bo nie rozmawiają z nim o śmierci, a kupują mu masę prezentów, aby tak naprawdę zagłuszyć wyrzuty sumienia. Wszystko zaczyna pękać, kiedy to właśnie Oskar zaczyna mówić o śmierci, ale zaczyna od tego, że oni też kiedyś umrą. Wtedy mury pękają i chociaż nadal na pewno jest im bardzo ciężko to jednak zaczynają traktować go jak kiedyś. Bo mają też świadomość tego, iż on wie, że umrze.Jednak też w życiu Oskara jest czas na bunt: Czemu twój Pan Bóg, ciociu, pozwala, żeby istnieli tacy ludzie jak Peggy i ja?- Całe szczęście, że powołuje was do życia, Oskarku, bo bez was świat nie byłby taki piękny.Nie. Nie rozumiesz. Dlaczego Pan Bóg pozwala, żebyśmy byli chorzy? Albo jest zły, albo nie jest aż taki mocny. Od razu widać, że nie jesteś chora!

Bardzo często możemy się spotkać w życiu z takimi sytuacjami, kiedy osoby chore, niepełnosprawne mogą zarzucić komuś, że nie ma pojęcia o czym mówi, bo dana osoba nie jest chora. Według mnie należy naprawdę bardzo uważać na to, w jaki sposób rozmawiamy z chorymi, z jakiej perspektywy tzn. nie powinniśmy dawać im odczuć, że ktoś jest chory a ja zdrowy, bo według mnie nie zawsze jest to dobre. Nawet nigdy. Bardzo ważna rzecz jest też opisana w tej książce a mianowicie zwrócenie uwagi na to, żeby nie skupiać się tylko na sytuacji danej osoby. Już tłumaczę. Otóż,  bardzo często ludzie nakręcają się  i sprawiają, że świat powinien się kręcić wokół danej osoby, mają jakieś prawa roszczeniowe itd. , wszystko im się należy i inni się nie liczą. Zapędzają się i myślą, że tylko oni cierpią a wszyscy inni nie. To do nich podobne. Myślą, że ich pokocham, kiedy zakują mnie w kajdanki…- Co masz im do zarzucenia?- Boją się mnie. Boją się ze mną rozmawiać. A im bardziej się boją, tym bardziej mam wrażenie, że jestem potworem. Dlaczego ich tak przerażam? Jestem aż taki brzydki?Śmierdzę? Kompletnie zidiociałem?- Nie boją się ciebie, Oskarze. Boją się choroby.- Choroba jest częścią mnie. Nie muszą zachowywać się inaczej, dlatego że jestem chory, chyba że mogą kochać tylko zdrowego Oskara?- Kochają cię, Oskarze. Powiedzieli mi to.- Rozmawiasz z nimi?- Tak. Są bardzo zazdrośni o to, że się tak dobrze rozumiemy. To znaczy może nie zazdrośni. Smutni. Smutni, że im się nie udaje.Wzruszyłem ramionami, ale złość trochę mi przeszła. Ciocia Róża zrobiła mi drugą gorącą czekoladę.- Wiesz, Oskarze, umrzesz któregoś dnia. Ale twoi rodzice także umrą.Zdziwiło mnie to, co mówi. Nigdy dotąd o tym nie myślałem.- Tak. Oni też kiedyś umrą. Samotnie. Ze strasznymi wyrzutami sumienia, że nie udało im się pogodzić ze swoim jedynym dzieckiem, Oskarem, którego bardzo kochali.- Nie mów mi takich rzeczy, ciociu, bo dostanę chandry.- Pomyśl o nich, Oskarze. Zrozumiałeś, że umrzesz, bo jesteś inteligentnym chłopcem. Nie zrozumiałeś jednak, że nie ty jeden. Wszyscy kiedyś umrzemy. Twoi rodzice. Ja.- Tak. Ale ja pierwszy.- To prawda. Ty pierwszy. Ale czy z tego powodu wszystko ci wolno? Czy wolno ci zapominać o innych?- Zrozumiałem, ciociu. Zadzwoń do nich.

Nie można pozwolić na pozostawienie tych ludzi w świecie egoizmu, bo nie o to chodzi. Sytuacja, w której Oskar rozmawia z Panią Różą o jego rodzicach właśnie nam to ukazuje.

Kolejnym ważnym przesłaniem jest to, że nie wolno tracić nadziei! Nigdy. Moment, w którym tłumaczy rodzicom, co to jest życie dało mi dużo do myślenia.  Nasunęły mi się pytania: a jak ja traktuję i podchodzę do życia? Próbowałem tłumaczyć rodzicom, że życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć. Ja, który mam sto lat, dobrze wiem, o czym mówię. Im bardziej się człowiek starzeje, tym większym smakiem musi się wykazać, żeby docenić życie. Musi być wyrafinowany, stać się po trosze artystą. Byle kretyn może cieszyć się życiem w wieku dziesięciu, dwudziestu lat, ale kiedy człowiek ma sto lat, kiedy już nie może się ruszać, musi uruchomić swoją inteligencję.

Piękne słowa o Oskarze po jego śmierci ukazują nam coś, o czym nigdy nie możemy zapominać, że tak naprawdę to Ci ludzie, chorzy, cierpiący dają nam znacznie więcej niż my im. Bardzo często się zapędzamy w myśleniu, jak to my jesteśmy dobrzy, ile dobrego robimy itd. To jest ważne. Pamiętajmy jednak o tym, że tak naprawdę to my dostajemy więcej od nich i nie zapominajmy o tym, aby im podziękować za to. Póki możemy!

Dziękuję Ci, że dałeś mi poznać Oskara. Dzięki niemu byłam zabawna, wymyślałam legendy, znałam się nawet na zapasach. Dzięki niemu śmiałam się i przeżywałam radość. Bardzo mi pomógł w Ciebie wierzyć. Jestem przepełniona miłością, czuję, jak mnie pali, dał mi jej tyle, że starczy na wszystkie następne lata.


Zachęcam do lektury lub ponownej lektury tej książki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *