„Kogo będą słuchać? Mnie czy ciebie? Jak ci się wydaje? Kogo się słucha na tym świecie, dorosłych ludzi czy małe dziewczynki? Mężczyzn czy kobiety? Rozejrzyj się i powiedz.” (cyt. z książki)

Po książkę sięgnęłam w ramach relaksu, który tym relaksem się nie stał a wręcz przeciwnie. Książkę kupiłam, bo zaintrygował mnie tytuł i recenzja, którą przeczytałam. Więc dlaczego, by nie? 

„Książka ta to połączenie tragicznych wydarzeń, do których doszło na początku lat dwudziestych ubiegłego wieku z literacką fikcją stworzoną na potrzeby powstania opowieści, po którą będą mogli sięgnąć później czytelnicy, aby móc przeczytać historię dwóch młodych dziewcząt, których życie zakończone zostało przedwcześnie przez ludzką chciwość oraz chęć posiadania władzy”[1]

Historia Dorothy (16 lat) i Ursel (12), które na własnej skórze odczuły, czym jest życie w świecie, w którym rządzą mężczyźni oraz głęboko zakorzenione stereotypy, przez które kobiety nie miały praktycznie prawa głosu ani też możliwości samodzielnego decydowania o własnym życiu.

„Niektórzy myślą, że nam…, że można nam wszystko narzucić, że można nam odebrać naszą własność, bo nie umiemy się z nią obchodzić, bo nie mamy odpowiednich predyspozycji, odpowiednich umiejętności, odpowiedniego mózgu. I my się z tym godzimy, bo tak robiono z nami zawsze, przez całe stulecia.” (cyt. z książki)

Fabuła książki od początku wciąga nas w świat, w którym nie chcielibyśmy się znaleźć. W dodatku wątek wykorzystywania seksualnego, który rozdziera serce, bo czytamy o małej 12-letniej dziewczynce i jej ojczymie.

Dzięki dokumentom sądowym pochodzącym z przesłuchań, a także wycinkom prasowym, które pojawiają się w postaci przerywników pomiędzy kolejnymi rozdziałami powieści już od samego początku wiemy, że doszło do tragedii, że dziewczynki zostały zamordowane i że sprawa rzeczywiście się wydarzyła.

Bardzo wiele słyszymy o molestowaniach w czasach teraźniejszych, o wykorzystywaniu małoletnich. W książce tej, tylko dlatego, że treść to opowieść pierwszoosobowa, z punktu widzenia Ursuli, Dorothy czy w ostatnim rozdziale Irmgrid możemy przekonać się jakie spustoszenie zostawia taki czyn w życiu dziecka, co czuje, co myśli i dlaczego dzieje się tak jak się dzieje. 

Najtrudniejsze dla mnie było chyba to, że ta mała dziewczynka z jednej strony próbowała chronić swoją młodszą siostrę, a z drugiej przeżywała tragizm, zastanawiając się nad wieloma rzeczami, których kompletnie, w wieku 12 lat nie rozumiała. Nie potrafiła zrozumieć, jak może tak być, że mama tego wszystkiego nie widzi a jesli widzi, to jaka z niej matka?

„Musisz jednak zrozumieć, że jeśli coś się dzieje w domu z twoimi dziećmi, to ty po prostu wiesz, bo trudno, żebyś nie wiedziała. Lubię ją usprawiedliwiać i myśleć, że może jednak była ślepa, ale niestety ta teoria budzi spore wątpliwości. Skoro więc mama wiedziała, wiedziała o Zmorze, to nie mogę już kochać jej tak samo jak dawniej.” (cyt. z książki)

            Czytając myślałam o tym, że pomimo iż historia wydarzyła się w latach 1920-1921 to przecież jak często dzieją się takie straszne rzeczy za zamkniętymi drzwiami mieszkań… jak wiele jest takich dzieci? Jak straszny to jest dramat…bezsilność… i strach… Dlatego nie możemy milczeć jeśli tylko wiemy o tego typu sytuacjach, nie możemy odwracać oczu jakbyśmy nic nie widzieli. Zwłaszcza w rodzinach… dość przemocy…pod każdym względem… wiem, że łatwo mówić a trudniej zrobić, ale jak przeczytacie książkę zrozumiecie o czym piszę. Nie można być obojętnym lub odwracać kota ogonem. Nie wolno nam. Zbyt wiele dzieci jeszcze się krzywdzi różnymi formami przemocy…. też wykorzystując je seksualnie … To tylko dzieci… dlatego tak porusza i zwyczajnie boli.

            Wiem jedno. Pomimo, że książka nie okazała się relaksem nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Teraz wiem o wiele więcej o mechanizmach, które się pojawiają w życiu dzieci wykorzystywanych seksualnie, choć o pewnych już słyszałam i wiem z psychologii, to usłyszeć z ust Ursel słowa, które powiedziała do Dorothy ranią dogłębnie i zaczynasz się pytać jakim trzeba być człowiekiem, by w ten sposób postępować z dzieckiem…:

            „…, jeśli kogoś dopada Zmora, to ten ktoś najpierw usiłuje się bronić, wierzga, płacze, jęczy, poci się, ale w końcu zastyga w bezruchu, jak sparaliżowany, i daje się jej nasycić (…) Zmora i tak zrobi to, co chce, i tak dostanie od ciebie to, czego potrzebuje (…).” (cyt. z książki)

            Na koniec posłużę się recenzją znalezioną w necie, bo zgadzam się z nią zupełnie:

„„Nikt ci nie uwierzy” to powieść, po którą powinien sięgnąć absolutnie każdy czytelnik pragnący przeczytać historię, która na długo pozostanie w jego sercu oraz pamięci. Jest to bowiem opowieść, która na maleńkie strzępy rozdziera ludzką duszę i po której trudno jest się pozbierać oraz przejść do porządku dziennego. Dawno już nie czytałam tak dobrze napisanej historii, pełnej wrażliwości oraz empatii. Była ona dla mnie pierwszym spotkaniem z twórczością autorki. Wiem już jednak, że nie ostatnim!”[2]

Książkę polecam, bo warto przeczytać i poznać pewne tematy z tej drugiej strony i to z faktów, które się wydarzyły w teraźniejszym Wleniu.

A sama z pewnością sięgnę po jeszcze inne pozycje książkowe tej autorki.

Wydawnictwo: Mando
Rok wydania: luty 2021
Oprawa: twarda
Liczba stron: 384
ISBN: 978-83-277-1854-9

Do nabycia np.w księgarni internetowej WAM i wielu innych.


[1] https://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-nikt-ci-nie-uwierzy-magdalena-knedler/

[2] https://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-nikt-ci-nie-uwierzy-magdalena-knedler/