15 października 2021

Beata Dyko

Judyt Wojująca

Moje rozumienie wolności i szczęścia

„Gdyby książki potrafiły mówić, to wokół nas nie byłoby tylu kretynów” Carlos Riuz Zafon; „Labirynt duchów”

Bardzo spodobało mi się to zdanie. Ktoś może się poczuć urażony, ktoś, tak jak ja może stwierdzić, że mądre stwierdzenie. Patrząc na to wszystko co dzieje się na świecie, wokół nas dochodzę do wniosku, że naprawdę ludzie nie potrafią ani wyciągać wniosków, ani myśleć. Idą za tłumem, ulegają manipulacji innych i tak naprawdę jest im z tym wygodnie. Nie muszą ponosić konsekwencji swoich wyborów, bo jakby coś poszło nie tak, to można zwalić winy na innych. Z czego to wypływa? Wydaje mi się, że boimy się zaryzykować.

Mark Twain tak pisał: „Za dwadzieścia lat będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Dokładnie. Jeśli nie odważymy się na zrobienie kroku do przodu, nawet jeśli stoimy na krawędzi, nad przepaścią, jeśli nie zaryzykujemy kiedyś będziemy z nostalgią patrzeć na utracony czas. Nawet jeśli będzie to czas, w którym uda nam się założyć rodziny, czy spełnić jakieś marzenie lub osiągnąć jakiś zaplanowany cel… Po czasie, w głębi nas nie będzie pokoju. Poczujemy, że ktoś inny za nas decydował o wszystkim, że głupotą było nie sprzeciwić się…czy powiedzieć „nie”, kiedy inni mówili „tak” . Poczujemy się w pewien sposób zniewoleni.

Przeczytałam gdzieś, że „Wolność ogranicza się na własną odpowiedzialność”. Zgadzam się. To my decydujemy o tym, czy jesteśmy wolni. Jest wiele definicji wolności i szczerze? Nie chcę nad tym się skupiać w tym wpisie. Raczej interesuje mnie to, by ukazać fakt taki, że jeśli nie zaczniemy uważniej przyglądać się rzeczywistości wokół nas, jeśli nie zaczniemy sami zadawać sobie pytania o sens niektórych wydarzeń, jeśli nie będziemy szukać odpowiedzi na nurtujące nas pytania a zawężamy nasze życie tylko do tego, co nam podadzą inni to prędzej czy później obudzimy się ze snu i stwierdzimy, że zawaliliśmy to i owo lub zwyczajnie sprzedaliśmy nasze dusze…

A przecież też „prawdziwa wolność niesie na swoich barkach odpowiedzialność”. Jesteśmy odpowiedzialni za świat, w jakim żyjemy. Ktoś mi zarzuci górnolotność słów, ale to nie tak. Wiem, co mówię i o czym piszę. Jesteśmy współodpowiedzialni jeden za drugiego. Może nie zbawimy całego świata, bo to już zrobił za nas Pan Jezus umierając na Krzyżu, ale wystarczy, że zaczniemy myśleć, czytać, słuchać, oglądać i wyciągać wnioski. Może nie uratuję świata przed wojną, ale jeśli uda mi się podać dłoń drugiemu człowiekowi, kiedy uda mi się komuś w jakiś sposób pomóc, to wtedy życie tego człowieka i też moje życie nabierze sensu. 

„Nasze życie ma cztery cele: żyć, kochać, uczyć się i pozostawiać po sobie coś cennego”. (Steven Covey)

Nie byłabym sobą jeśli nie dodałabym czegoś odnośnie tego, czym żyję i co jest dla mnie najważniejsze. Czyli Bóg i wiara. 

Moi Drodzy. Z perspektywy czasu wiem, że tylko z Bogiem jesteśmy w stanie dokonywać słusznych wyborów, czuć się całkowicie wolnymi, bo On sam dał nam wolność. Zrobił to, bo jest Dobry i nas Kocha. Każdego z nas. Jeśli tylko każdy lub każda z Was, zdecydowałaby się na wejście na tę drogę, to gwarantuję, że Wasze życie nabrałoby zupełnie innego sensu. Nie mówię, że byłoby łatwiej, bo byłoby to kłamstwo. Byłaby to droga piękna, ale wymagająca. Ciężka, stroma, kamienista i aż po Krzyż, ale zawsze w perspektywie Zmartwychwstania. Jesteśmy w stanie wyruszyć tą drogą tylko wtedy kiedy będziemy kochać Boga, kiedy postawimy Go w centrum naszego życia. Nie oszukujmy się, Jego prześladowali to i nas prześladować będą, ale cóż to znaczy jeśli myślimy o wieczności? Staniemy się niewygodni dla wielu, może się okazać, że wielu z naszych znajomych czy bliskich osób stwierdzi, że jesteśmy nawiedzeni…(a jak to mi uświadomił ostatnio mój przyjaciel: jesteś nawiedzona? Fajnie, bo chciałbym być nawiedzanym przez Boga 😉)

Nie bójmy się pójść pod prąd, bo Bóg da nam siłę jeśli tylko zaprosimy Go do naszego życia. Wtedy wszystko ułoży się nie tak jak my chcemy, ale tak jak On sobie to zaplanował. Dziś przeczytałam cytat, że „Bóg czasami miesza, żebyśmy się nie przypalili”. Powiem, że miesza i to bardzo, i nie raz trudno się zgodzić z Jego planami, ale jak już raz powiemy TAK, BĄDŹ WOLA TWOJA, Pan Bóg da łaskę i siły do pokonywania trudności. Bł. Luigi Novarese mówił: „Przeszkody są po to, aby je pokonywać a nie po to, by pokonywały nas” dlatego odwagi i zapraszam do drogi ku naszej prawdziwej wolności, ku świętości, ku niebu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *