15 października 2021

Beata Dyko

Judyt Wojująca

Dziękuję i do zobaczenia w Niebie!

Dlatego się modliłem i dano mi zrozumienie, 
przyzywałem, 
i przyszedł na mnie duch Mądrości

Przeniosłem ją nad berła i trony 
i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa. 
(Mdr. 7-8)

Ten rok nie oszczędza w żaden sposób nas – Cichych Pracowników Krzyża. 

Pożegnaliśmy 2 Moderatorów Generalnych a teraz musimy pożegnać się z naszą współsiostrą Alix Habsburg Lothringen, która służyła w naszej wspólnocie przez 59 lat.

10 października 2021 roku, w 88 roku życia, rano po cichu i dyskretnie oddała swoje ostatnie tchnienie i odeszła do Domu Ojca.

Siostra Alix pochodziła z Austrii ze szlacheckiego rodu Habsburgów. Mówiła 4 językami a jej włoski i akcent we włoskim był zabawny i wywoływał uśmiech na naszych twarzach.

Zostawiając swoją ukochaną Ojczyznę, swoje szlacheckie pochodzenie poszła za głosem powołania i wstąpiła do naszej wspólnoty, aby służyć Bogu i bliźniemu, w sposób szczególny cierpiącemu.

Była Siostrą modlitwy i wiary, była punktem odniesienia w formacji dla wielu sióstr, wierną, punktualną, szczerą. Służyła w wielu wspólnotach, zarówno we Włoszech, jak i za granicą, a jej miłość, choć wyrażana w sposób dyskretny, była widoczna dla wszystkich.

Z Siostrą Alix dane mi było mieszkać przez 2 lata, kiedy to formowałam się we Włoszech, w nowicjacie. Zawsze byłam pod wielkim wrażeniem jej postawy fizycznej – zawsze wyprostowana, jej punktualności i tego, że wiecznie nie miała czasu. Lubiłam słuchać, jak opowiadała o swoich początkach we wspólnocie, jak zostawiając wszystko, łącznie z pochodzeniem zapragnęła wstąpić do Cichych Pracowników Krzyża. Wspominała wtedy jak ks. Novarese i s. Elwira, aby sprawdzić czy to nie jest jakiś kaprys hrabianki, wysyłali ją do różnych prac fizycznych. S. Alix w wielkiej pokorze wykonywała zlecone zadania począwszy od sprzątania domów, po bycie w kuchni. Zauważyli również jej gorliwość modlitewną i dzięki temu nasi Założyciele przekonali się, że nie jest to kaprys a autentyczne powołanie.

Pamiętam, jak zaczynała podupadać na zdrowiu i nawet wtedy zawsze była na modlitwach, prowadziła je czy nie opuszczała Eucharystii.

Zawsze z gustem ubrana, zawsze ładnie uczesana… dbała o swój wygląd, ale nigdy nie ubierała się tak, by podkreślić swoje pochodzenie. Był to ubiór skromny i schludny. 

Poza wspólnotą rzadko kto wiedział, z jakiego rodu pochodzi, bo sama s. Alix nie chciała o tym mówić.

Dane mi było poznać jej siostry: Josefę i Valerię. Każda z nich inna, ale każda z nich „normalna”, nie wynosząca się ponad innych. Pamiętam te rozmowy z Valerią i jej mężem. Piękny czas…

Kilkakrotnie była w naszym Domu, w Polsce. Podczas jednego z pobytów zapragnęła poznać moich rodziców. Pamiętam jak dziś to spotkanie, pełne ciepła i radości. Moja mama do dziś wspomina s. Alix i jej ciepło.

Niestety, w ostatnich latach nasza Droga Alix podupadła na zdrowiu, ale to diagnoza z ostatnich 2 tygodni doprowadziła Alix do spotkania z Panem.

Właśnie w tym dniu (10.10) słyszeliśmy fragment z Ewangelii św. Marka: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. (Mk 10, 29-30) i siostra Alix odeszła odebrać zasłużoną nagrodę. 

Jestem pewna, że w Niebie przyjęli ją Bł. Novarese, s. Elwira, ks. Janusz, ks. Luigino i wielu innych Cichych Pracowników Krzyża jak i Siewców Nadziei z CVS, którzy poprzedzili nas w tej wędrówce ku wieczności.

Całe jej życie przepełnione było miłością do Niepokalanej. Dlatego odmawiając Magnificat, chcemy wysławiać Pana za dar życia siostry Alix w naszym Stowarzyszeniu, Cichych Pracowników Krzyża.

Siostro Alix. Dziękuję Ci, za Twoje świadectwo wiary przepełnione pokorą i cichą miłością do Boga i drugiego człowieka. Dziękuję Ci za wszystkie nasze rozmowy, za to, że wpuściłaś mnie do swojego świata, pokazując zdjęcia swojej rodziny.

Dziękuję Bogu za to, że pozwolił mi wzrastać w powołaniu u Twojego boku i to właśnie Ty niejednokrotnie byłaś dla mnie wsparciem w czasie nowicjatu. Wspieraj proszę mnie, całe stowarzyszenie Cichych Pracowników Krzyża i apostolat CVS. Wypraszaj potrzebne nam łaski u Boga i tak po ludzku jest mi żal…, ale wierzę, że spotkamy się w Niebie.

Dziękuję za wszystko! 

(tekst ukaże się w nowym numerze Kotwicy)